• Wpisów: 179
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 25 dni temu, 19:20
  • Licznik odwiedzin: 27 632 / 2547 dni
 
klimatyzatorek
 
Do grona najdynamiczniej drożejących domów i mieszkań można też zaliczyć te położone w Irlandii, Szwecji, Estonii, Norwegii, Austrii i na Węgrzech. We wszystkich tych krajach w badanym okresie wzrosty cen zawierały się w przedziale od 50 do 70%. Powodów takich zmian upatrywać trzeba przede wszystkim w niskich stopach procentowych, a więc tanich kredytach i rachitycznie oprocentowanych lokatach. To jednak nie koniec powodów. Na przykład na Węgrzech wzrostom cen sprzyja polityka rządu. Obniżenie VAT-u na nowe mieszkania z 27% do 5% podniosło z kolan rynek deweloperski, a program dopłat do kredytów mieszkaniowych, podobny do zakończonego niedawno w Polsce „Mieszkania dla młodych”, promował większymi dopłatami nie tylko rodziny z dziećmi, ale też te, które dopiero planowały potomstwo.

W Irlandii, Estonii, mówi się natomiast o niedostatecznej podaży nowych nieruchomości, co przy dynamicznym wzroście gospodarczym i wysokich rentownościach wynajmu powoduje wzmożony popyt na nieruchomości. Przy niskim koszcie kredytów hipotecznych jest to prosta recepta na szalone wzrosty cen. Norwegia podobnie jak wcześniej wspomniana Szwecja, to kraje, gdzie ostrzejsza polityka kredytowa wyraźnie zahamowała boom mieszkaniowy. Nie zmienia to jednak faktu, że dziś w krajach tych za własne „cztery kąty” przyjdzie zapłacić o połowę więcej niż w 2010 roku.Autor nie usiłuje nawet stworzyć wrażenia profesjonalnej analizy. Nienaturalnie często używa zwrotów przesadnych, nijak mających się do opisywanych zjawisk: "ceny galopują, pęd zaczyna, boom na rynku, budują na potęgę, rekordy historyczne, hossa". Podobne artykuły pojawiają się cyklicznie. Bez względu na sytuację. A ich przekaz jest zawsze ten sam: spieszcie się i ładujcie pieniądze w mieszkania!

Nie możesz dodać komentarza.