• Wpisów: 179
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis: 233 dni temu, 19:20
  • Licznik odwiedzin: 28 316 / 2755 dni
 
klimatyzatorek
 
Arecki1: Na temat burmistrza Londynu nie mam zdania, natomiast burmistrz Berlina to kompletny nieudacznik. On w przeciwienstwie do Pani Prezydent Warszawy nie potrafi nic. Jest on wprawdzie stele obecny medialnie, ale na tym konczy sie lista jego osiagniec. Porazek ma natomiast bez liku. Wymienie tylko te najwiekszego kalibru: nieszczesne lotnisko w Berlinie, gigntyczne zadlurzenie Berlina i pomoc finansowa od innych lanow w wysokosci kilku miliardow euro rocznie, fakt ze co trzeci Berlinczyk pobiera zasilek socjalny, degregolada wielu dzielnic Berlina jak Neu-Kölln. Wydaje mi sie, ze wizeronek H.G.-W. jest „nieco” lepszy. Nie zawsze bowiem ten, kogo wszedzie pelno, robi dorbra robote w polityce. Te robi sie niestety w sposob malo spektakularny, a manowicie przy biurku. Na marginesie dodam ze Klaus Wowereit, bo o niego tu chodzi, tylko dlatego zostal wybrany na druga kadencje, ze jego kontrkandydatka, Renate Künast (zielona), zapowiedziala ze po objeciu wladzy wprowadzi w calym Berlinie ograniczenie predkosci do 30 km/h. Dlatego wlasnie nie objela wladzy w stolicy Niemiec. Nie los chroni Polske przed takimi politykami, jak Wowereit i Künast. to rzeczywiscie osiagniecie epokowe, na ktore czekala cala Polska.
Gleboki oddech ulgi, ze Tusk nie wyjedzie i „nie awansuje” i dalej bedzie sie poswiecal dla kraju z podobnym skutkiem…
Moglby gdyby tylko chcial…ale nie chce ojczyzna wzywa!
-i uklad wciaz..niedomkniety..
Wywiad z „cietym i punktujacym Lisem”…. pokazal cala prawde o niezaleznosci mediow glownego nurtu.
Zarowno pytania jak i odpowiedzi wyraznie uczesane i przygotowane pod nadzorem Ostapowicza.
Ale ludzie chyba juz to widza.
Pani Walzt niczego nie zalatwia i nie organizuje – inwestycje plyna na fali pieniedzy z UE a nie dzieki jej „wysilkom” i modlitwom do Ducha Swietego.
A jak to robi mam nadzieje pokaza wkrotce sami wyborcy odwolujac ja.
Sprawa smieci pokazuje jej umiejetnosci organizacyjne w sposob dosyc oczywisty.
I chyba tysiac wywiadow w tysiacu postepowych pism i mediow, z tysiacem celbryckich „dziennikarzy” sprawy smieci by nie rozwiazal.Oczywiście, że Tusk wyprzedził swoją katastrofę na odcinku europejskim, łkając u Lisa, że „Polska jest najważniejsza”. Dwóch bohaterów mi się przypomniało, gdy usłyszałem o tym, jak Donald „rezygnuje” z zaszczytów i poświęca się Ojczyźnie. Pierwszym jest Kazimierz Pawlak, który „gdyby chciał się uczyć, to i biskupem mógłby zostać”. Drugi to Leszek Balcerowicz, ten wspaniałomyślny heros, rezygnujący z wielomilionowych apanaży „w każdym światowym banku”, na rzecz ciężkiej pracy u podstaw NBP.
Tusk łączy w sobie obie śmieszności, wystawił Europie „Malucha” przez gankiem i telewizor w oknie, że niby taki wielki gospodarz i choć ubogi krewny, to gorszy nie jest – postęp jak za Gierka. Z drugiej strony opowiedział miejscowym tę samą bajeczkę o księciu, którego świat kocha i tylko we własnym królestwie lud niewdzięczny wiesza psy. Leszek Balcerowicz po najwyżej opłacanej fuszerce w swoim życiu, wylądował nie w światowych bankach, których był pacynką sterowaną przy pomocy palca zatkniętego w …., ale w fundacji, sponsorowanej przez spółki skarbu państwa, jak na neoliberała przystało. Tusk skończy jeszcze gorzej, bo widać, że robi pod siebie i w panice popełnia kardynalne błędy. Nieważne jakie były szanse Donalda na stołek szefa KE, ważne, że wiedział od dawna lub się dowiedział w ostatnim czasie, że szanse ma niewielkie. W normalnej propagandowej formie Donald zrobiłby z minimalnych szans szeptaną sensację podrzucaną zaprzyjaźnionym mediom, z których nieraz zrobił idiotów i nie, żeby to takie trudne było, ale też świadczy co obie strony sobą reprezentują. Media dostałby zadanie propagandowe, natomiast Tusk udawałby raz zażenowanego innym razem siłę winter.top-me.com/    
spokoju pewną swojej wartości. Donald w formie jest beznadziejnej, dlatego ze strachu, że się legenda o uwielbianym przez Europę polskim premierze posypie, zrobił to co zawsze – uciekł do przodu. Oddał niebagatelne narzędzie propagandowe, ponieważ zląkł się zdemaskowania własnej legendy „europejskiego męża stanu”, którą sam zbudował i pompował. Tani spektakl z poświęceniem dla Ojczyzny daje mu alibi, w sposób oczywisty nikt się nigdy nie dowie ile Donald w Europie jest wart, czyli nadal będzie mówić, że jest wart złote góry, jeno dla Rzeczypospolitej serce ofiarował. Jedno w zachowaniu Tuska jest niezmienne, on nigdy nie zrobił i nie zrobi nic co wymagałby ryzyka, zawsze kombinuje z wróblami w garści, które posiada….”

Nie możesz dodać komentarza.